Bank BPH S.A.wpłaty własne 15 1060 0076 0000 3310 0018 2615 Bank BPH S.A. (darowizny w ramach zbiórki publicznej) 61 1060 0076 0000 3310 0018 2660 Tytułem: 3892 - Cetlicer Nikola - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia
WPŁATY PRZEZ PAYPAL--- eda27@wp.pl DZIĘKUJEMY
RSS
wtorek, 19 grudnia 2006
I dalszy ciąg :( Rok 2004

I tak 5 grudnia 2004 roku wróciłyśmy do szpitala. Gdy tam wracałam, miałam łzy oczach. Strach, co dalej będzie z ukochaną kruszynką. Byłam nerwowo wyczerpana. Pierwsze badania, badania krwi, wykazały dalszy wzrost leukocytów, a także prób wątrobowych. Usg jamy brzusznej też nie dawało zadowalających wyników. Mała ciągle wymiotowała, robiła brzydkie kupki, wątroba nadal była powiększona. W dodatku znaleziono jakieś nieprawidłowości w nerkach. Mówiłam: dość! Kiedy to się skończy? Ile to dzieciątko ma jeszcze wycierpieć? Niedobory immunologiczne były ogromne, stąd nawracające infekcje górnych dróg oddechowych i dróg moczowych. Hematolodzy, którzy konsultowali Niki, chcieli wykonać biopsję szpiku kostnego, ale zostawiali to na sam koniec. Niki miała wykonaną rektoskopię. Znowu biedna znieczulana ogólnie – mój strach był tak ogromny, że nie potrafię tego opisać.

Wyniki histopatologiczne wykazały ogromną ilość polipów w jelitach, esicy i odbycie. Były to dość poważne zmiany. Inne badania wykazały, że Nika ma alergię na mój pokarm. Zapadła decyzja o natychmiastowym zaprzestaniu karmienia piersią i podaniu Nutramigenu. Było strasznie. Płacz małej, kiedy dostawała butlę, mój płacz, bo i piersi bolały, i żal dziecka. Niestety Nutramigen nie przyjął się. Wymiotowała po nim. Zaakceptowała Babilon Pepti. Wymioty bardzo szybko się zmniejszyły, także kupki robiły się normalne. To mnie najbardziej cieszyło. Kiedy walczyliśmy z alergią, wyniki prób wątrobowych poprawiały się.

Niestety leukocytoza, niedobory immunoglobulin były bez zmian. Następnym krokiem była konsultacja neurologiczna, która wykazała nadmierne napięcie mięśniowe, a więc konieczne były ćwiczenia. Zadawałam sobie pytanie, co jeszcze? Czego jeszcze się dowiem? Następne badanie, jakiemu poddano Nikę, to 21-godzinny zapis ph-metrii. Okazało się, że Nika ma refluks żołądkowo-przełykowy, więc poddano ją leczeniu antyrefluksowemu. W klinice byłyśmy do 15 października. Wymioty przeszły jej całkowicie, ulewania pozostały. Obyło się bez biopsji szpiku, ale leukocytoza nadal była wysoka. Ze względu na krytycznie niskie poziomy immunoglobulin Nika została objęta opieką przez hematologa.

Poszłyśmy do domu, ale to nie był koniec naszych wizyt w klinice.

Ja chwilowo mogłam odetchnąć i pobyć z dzieckiem w domu.

Ale tylko chwilowo.


00:08, edyta.mama.niki
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 grudnia 2006
Ciąg dalszy :) Rok 2004

Ponieważ stan Nikoli nie poprawiał się, skierowano nas do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka i Matki. 9 września 2004 zostałyśmy przyjęte na odział pediatryczny. Już pierwsze wyniki badań małej bardzo zaniepokoiły lekarzy. Ciągłe wymioty, luźne kupki, spadek wagi, bardzo wysoka leukocytoza i wzrastające poziomy transaminaz, powiększona wątroba, na której jest naczyniak. Rtg górnego odcinka pokarmowego – pasaż jelitowy – był okropnym przeżyciem. Nika piła papkę, była wkładana do tub i prześwietlana. Jej płacz i mój to było ponad moje siły. I jeszcze teksty lekarzy: „co pani ryczy”, no w sumie po co, nie? Przecież to sama przyjemność, wpychać coś dziecku na siłę do picia, na golaska takie maleństwo wkładać do czegoś i obracać na wszystkie strony. Wynik badania też nie był zadowalający. Lekarze podejrzewali także problemy z tarczycą. Zagęszczacze pokarmu nie pomagały, leukocyty nie spadały, a transaminazy rosły coraz bardziej. Lekarze nie wiedzieli, co się dzieje. Trzynaście dni leżenia i wielkiej niewiadomej. Mój płacz, moje wyczerpanie. Bezsilność. W tym czasie mąż spadł z dachu i się połamał, więc zostałam sama z Niki. Moje nerwy nie wytrzymywały, płakałam i na nic nie miałam siły. Ubłagałam panią ordynator, by mnie na trochę puściła do domu. Po zrobieniu kolejnych badań mogłam iść. 30 września miałam wrócić na odział gastroenterologii w celu dalszej diagnostyki. I tak poszłam do domu z chorym dzieckiem i do połamanego męża.


00:40, edyta.mama.niki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 15 grudnia 2006
Rok 2004

Pierwsze problemy ze zdrowiem Nikoli zaczęły się, kiedy miała 3 tygodnie. Strasznie płakała, dużo wymiotowała i robiła luźne kupki. Lekarz zapewniał, że to pewnie ja coś zjadłam i dlatego. Pilnowałam się, ale to nic nie dawało. Nikola chudła nam w oczach, ciągle płakała, wymiotowała zaraz po karmieniu. Przeżywaliśmy ciężkie chwile. Noce nie przespane, ponieważ Nika spała w pozycji wpółleżącej, gdyż było ryzyko zakrzyczenia się pokarmem, więc trzeba było być czujnym.

W pewnym momencie powiedziałam: dość. Trzeba coś z tym zrobić. Poszłam do lekarza rodzinnego i porosiłam o skierowanie na badania. Dostałam – do szpitala. Pierwszy pobyt Niuni w szpitalu to 03.08.04 rok.W szpitalu rozkładali ręce. Pewnie alergia, ale nic nie robiono. Mała wymiotowała chlustająco, wszystko co zjadła - zwracała. Z dnia na dzień waga jej malała w błyskawicznym tempie. Nadal nie wiedzieli, co robić. Wpadli na to, by zrobić rtg przewodu pokarmowego z kontrastem. Ciężko było. Maluch 6-tygodniowy nie da rady stać. Więc trzymałam Nikę za rączki, wlewano na siłę kontrast,ona biedna tak wisiała i płakała, a oni robili prześwietlenie.

Chirurg, który został wezwany, od razu stwierdził zwężenie odźwiernika i natychmiast kazał dać dziecko na odział chirurgii dziecięcej. Nikola w godzinę po przyjęciu została zoperowana. Operacja trwała godzinę, ale dla nas to była wieczność. Zabrano naszą kochaną kruszynkę. Ile się napłakałam, nadenerwowałam! Kiedy Myszkę przywieziono, była taka biedna, śpiąca, ale płacząca. Rzucała się po całym łóżeczku. Trzeba ją było pilnować, by nic sobie nie zrobiła. Ranek był najgorszy L

Mała chciała jeść, ale nie mogła. Mnie pękały piersi od namiaru pokarmu, mała płakała, bo głodna. Gdy pozwolono dawać pokarm, były to malusieńkie ilości a Nika chciała więcej, ja - płacz, bo nie można, ona - płacz, bo nie dostawała. Ale powolutku dałyśmy radę. Po 11 dniach pobytu w szpitalu poszłyśmy do domu. Niestety po 12 dniach wróciłyśmy znowu do szpitala. Nika bardzo wymiotowała, robiła bardzo brzydkie kupki i ogólnie źle się czuła.

Niestety nie wiedzieli, co Niki dolega, więc po dwóch dniach wróciłyśmy do domu.

00:28, edyta.mama.niki
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 14 grudnia 2006
Pierwsze dni w szpitalu
W szpitalu spędziłam z Niki cały tydzień. Był to czas naszego wzajemnego poznawania się i docierania. Początki były trudne, mała nie chciała jeść, ale dałyśmy radę. Po 2 dniach okazało się, że Nika jest ogromnym żarłokiem. Wcinała że hej i rosła jak na drożdżach. Najwspanialszy dzień to ten, kiedy wróciłyśmy do domku - inny świat.
23:52, edyta.mama.niki
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 grudnia 2006
Narodziny
Nasza Nikolka przyszła na świat 17 czerwca 2004 roku, po 16 godzinach ciężkiego porodu, który zakończył się cesarskim cięciem. I tak o godzinie 22:55 urodziła się NIKI! Ważyła 4,6 kg i mierzyła 60 cm. Otrzymała 9 pkt w skali Apgar.

 

18:32, edyta.mama.niki
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 grudnia 2006
To będzie blog poświęcony małej Nikoli

A tak wygląda mała Niki



NIKI
MA 2,5 roku
KOCHANA CÓRECZKA

Niki ma psa i kota -

kochają się nawzajem 

 

Image Hosted by ImageShack.us
21:37, a-g-n-i-e-sz-k-a
Link Komentarze (5) »
1 ... 6 , 7 , 8 , 9